Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demotywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demotywacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lipca 2015

Siły wsparcia i oporu

Gdy już zaczniemy zmiany, to ważne jest, żeby w tym wszystkim wytrwać. Pojawia się wtedy skupisko różnych sił. Część z nich daje nam kopa, inne zaszczepiają w nas zwątpienie i słabość. Jakoś sobie z nową sytuacją trzeba radzić.
Nie możemy zostawić tego jak jest, poddać się tym siłom, musimy je okiełznać, kreować i na nie wpływać.

Demotywują nas:

- imprezy
Jest impreza, wyjazd, jakiś uroczysty obiad, kolacja,... i co? No i nie tłumacz się z zawartości talerza, że nie masz wpływu na serwowane dania. Te dania są ok, nie w ich składzie może być problem tylko w ilości jedzenia jaką zjesz. O tym Ty decydujesz.
- działania innych
Ty na diecie, a obok w pracy koleżanka zasysa czekoladę za czekoladą ? Kumple idą na piwko ? Ciągle słuchasz pseudo śmiesznego bełkotu o tym, że znikniesz, że ciężko Cię już poznać, ba, że za dużo schudłaś ? Co mogę poradzić, nie dać się. Odrobina silnej woli.
- brak efektów, ale czemu ?
Moze jest ok, a np bieganie, ćwiczenia powodują rozbudowę miesni ? Warto mieć na uwadze "dziurki w pasku" no i zawartość procentową tłuszczu w organiźmie.
- nasze słabostki: alkohol, slodycze,...
I jedno i drugie w większych ilościach bardzo szkodzi. Może pora pomyśleć, że to nie jest tak, że chorują wszyscy do okoła tylko nie ja,...
- lenistwo
No trzeba zrobić sobie ludzkie jedzonko, nie iść na łatwiznę i zjadać maksyfexa, czy inne zakiepanki. Trzeba się pilnować, notować, trzymać ramy. Tak to jest w życiu, że chaos jest na pozycji uprzywilejowanej, a entropia wygrywa. Niestety jak wysypiemy puzzle z pudełka, to nie wypada nam ułożony obrazek, trzeba poświęcić czas i energię...
- zdrowie
Bo czasem trzeba sie wyleczyć żeby chudnąć. Zamknąć drzwi z kłopotami ze zdrowiem, a dopiero otworzyć te ze zmianami w życiu. Z tym trzeba uważać, bo można sobie zrobić krzywdę.

Motywują nas:

- nasz cel i powód zmiany stylu życia
Jak nam na prawdę na czymś zależy, to będzie nas to motywować i wspomagać w trudnych chwilach.
- inni
Bo ich dupa boli, że nam się udało :-).
- spadek masy szczególnie zauważalny na poczatku
Potem też, ten zbliżający się systematycznie i nieuchronnie sukces, wymarzona waga.
- poprawa stanu zdrowia, w tym:
   - wyniki badań
   - odstawienie leków
   - prawidłowe ciśnienie
Po prostu poprawa zdrowia to poprawa jakości życia. Nagle nie bolą nogi, nie ma zadyszki, można się schylić, kucnąć i wstać, zawiązać buty,... nie trzeba łykać prochów,...
- życzliwi ludzie
I ich dobre słowo, nie bełkot i te pierdoły wrzucane w ramach dowcipu śmiesznego inaczej,... to prawdziwe dobre słowo.
- blog
Nie mozna przegrac publicznie,  podłożyć się :-). Przecież jak odtrąbisz zmianę to nie rezygnujesz nagle :-). Co chcesz pokazać porażkę światu?  :-)
- dietetyk
To część jego zadania, zadbać o to, żeby nie stracić klienta :-).
- dobry jadlospis
Bo nie chodzi o to, żeby się zamęczyć tylko schudnąć. Można jeść wszystko, różnorodnie, ale nie dowolną ilość.

wtorek, 30 czerwca 2015

Dlaczego powinienem/am schudnąć ?

Dlaczego schudnąć - motywacja



Dobrze,... zaczęło się to jakoś w połowie października. Za każdym razem gdy poszedłem do lekarza to słyszałem:
"bo byłoby lepiej jakby pan schudnął", kurde i to bez względu do jakiego lekarza, i z czym, z zatokami, z bolącą nogą, z przeziębieniem,... mantra... pomyślałem, że boli mnie ta noga często, grać w piłkę nie mogę, chodzić czasem nie mogę, jak rano wstanę to kolana bolą,... zawiązać buty - trudno, ubrania kupić - trudno, żyć - trudno,...
Do tego mam zajebistą rodzinę i nie chcę za kilka lat wylądować na wózku, czy odpaść na serduszko, bo chciałbym starzeć się z kochaną żoną i patrzeć jak mi dorastają dzieci, a potem wnuki.

I z dnia na dzień postanowiłem to zmienić. Nie, nie mowa o diecie. Mowa o zmianie stylu życia. Tak całkowicie, nie odrobinę.

Moją największą mobilizacją było najzwyczajniej zmęczenie tym, że mam nadwagę (edit: że jestem otyły).

To jest ta pierwsza motywacja, to coś, co powoduje, że chcemy zmienić stan obecny, ogarnąć się i pozornie przyjmując na siebie masę wyrzeczeń - zacząć na prawdę żyć.

Druga motywacja to ta sama wzbogacona o dodatki, motywacja, która popycha nas do przodu i sprawia, że realizujemy plan zmian. Może być różna i o tym będzie następny wpis.

Dziś chcę jeszcze napisać o jednej sprawie, co bardzo mocno demotywuje na starcie. To co demotywuje dodatkowo w trakcie - zostawiam też na następny wpis.

Nie jest prosto zacząć. Trzeba powiedzieć: od dziś zmiana. Właśnie,... powiedzieć i przejść do realizacji. Zazwyczaj kończy się na "od jutra". Bo jeszcze piwko z kolegami, bo takie pyszne jedzonko w lodówce,... i koniec. Już na starcie.
Kolejny koniec to sytuacja z "negatorem", no może nie koniec, ale straszny ciężar. Już wyjaśniam co to za ów "negator". To domownik nie na diecie. Czyli ty kromka chleba i garść jarzyn, a negator ser pleśniowy, golonka, itp.
Patrzysz na to i w dupie masz swoją motywację, bo ci właśnie soki trawienne przeżerają bebechy,...
Następna niedogodność to praca. Jak wiadomo praca zazwyczaj w czymś przeszkadza. W zmianie stylu życia też. Bo po pierwsze czasem nie ma czasu. (Nie wyjdę z zajęć bo muszę na obiad) no, a po drugie całe stado negatorów.
Kolejna rzecz - finanse. O ile przygotowanie jedzenia w domu, mniejszej porcji powinno działać pozytywnie na portfel, to trzeba by też liczyć się z tym, że jakość kupowanych produktów będzie inna, a co za tym idzie również ich cena. No na szczęście te smaczne niezdrowe rzeczy też tanie nie były. Na przykład wizyty u dietetyka też odchudzają portfel przy okazji. Na przykład koszt leczenia jak się chce zaoszczędzić na dietetyku też może być spory,...
Tak więc portfel może, ale wcale nie musi, być przeszkodą.
No i na koniec super wymówka - nie mam czasu. Brak czasu jest wszechobecny. Nigdy nie mamy czasu. Mamy czas na lampienie sie w TV, na Internet, miliony bzdur, ale nigdy na coś co wymaga wysiłku i poświęcenia. Nie mam czasu czyli "nie chce mi się", "poprostu nie", "mam to gdzieś", "jestem mięczak",... ale żeby ładnie i dobrze brzmiało to mówimy: nie mam czasu.
Jest jeszcze sprawa głowy, poddania się, akceptacji porażki, spirala typu "żrę bo jestem gruby",... choroby,... nie zawsze da się radę, nie zawsze samemu. Dobrą sytuacją jest gdy ma cię kto wesprzeć, powie ci: super, świetnie, tak trzymać. Gdy słyszy się słowa pozytywne, a nie negatywne. Ale to już następnym razem.

To co, kto zaczyna ? Ja pomogę jak mogę. Na prawdę da się. Nie trzeba zaraz robić - 35 kg,... to 5 kg mniej pewnie też się przyda :-).